czwartek, 24 lipca 2014

Walentynkowa Miłość #1



Siedzisz sama na korytarzu szkolnym, patrząc na zakochane pary. Jeden z chłopaków przysiadł się koło ciebie i patrzał za ciekawieniem, od razu zapytał :
- Dlaczego nie świętujesz walentynek ?
- Walentynki są dla zakochanych - odparłaś
- Nie świętuje dlatego że z nią zerwał chłopak- powiedziała twoja najlepsza przyjaciółka
- Przepraszam, ale nie wiedziałem - odezwał się przygnębiony
- Nic się nie stało, okazał się totalnym głupkiem
- Nie każdy jest świętym i na wszystko mu wolno - rzekł uśmiechnięty
- Święta racja, ja muszę iść na lekcje.. Paaa - pomachałaś mu
- Ja tak samo.. Spotkamy się jeszcze ? - krzyczał przedzierając się przez wszystkich
- Na pewno - krzyknęłaś uśmiechając się
Zaczynała się lekcja matematyki, na środku lekcji wszedł nowy uczeń, który będzie chodził z wami do klasy. Niedowierzałaś że on będzie  tym nowym uczniem.
- Przywitajcie nowego ucznia. Proszę usiądź w ostatniej ławce, koło okna - rozkazała nauczycielka
Myślałaś że zakaże nauczycielka żeby usiadł koło mnie, a wypadło że usiadł za tobą, zaczęliście robić zadania z wyrażeniami algebraicznymi. Chłopak cały czas cię szturchał żeby z tobą pogadać. Nie wytrzymałaś tego i wydarłaś się na całą klasę :
- Przestaniesz mnie wkurzać - odwróciłaś się do niego - Chce zrobić na spokojnie te zadanie, a ty mi to utrudniasz...
- Yuri, idziesz do dyrektora - Odezwała się nauczycielka
Zaprowadziła cię pod gabinet dyrektora i poszła na lekcję. Zapukałaś do drzwi, i weszłaś dyrektor patrzał na ciebie nie dobrym wzrokiem. Od razu powiedział :
- Nauczycielka powiedziała mi że krzyczałaś na nowego ucznia... Czy to prawda ?
- Tak to prawda, bo cały czas mnie szturchał a ja nie mogłam się skupić na zadaniu
- Ale od razu krzyczeć, i to na nowego ucznia. Nie spodziewałem się po tobie tego Yuri. Nie daje ci żadnej kary, ale to ostatni raz. Przysięgasz ?  - Spytał
- Przysięgam, mogę wrócić na lekcję ? - spytałaś z uśmiechem
- Idź, ale już tak nie rób - powiedział dyrektor
Wyszłaś z gabinetu dyrektora uszczęśliwiona i nawet tak weszłaś do klasy, każdy uczeń patrzał na ciebie z niedowierzaniem, nawet nauczycielka. Odwróciłaś się do chłopaka i powiedziałaś :
- Przepraszam za tamtą akcje...
- Nie ma sprawy, ale już nie krzycz tak na mnie.. Okej ??
- Obiecuję
Zadzwonił dzwonek na przerwę, wszyscy wyszli z klasy, tylko wy obojga zostaliście...

Jak wam się podoba nowe opowiadanie ??









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz